31 marca 2026

Stocznia w Baasrode Dendermonde, czyli muzeum żeglugi

Stocznia w Baasrode (Dendermonde). Muzeum.

W poprzednią niedzielę wybrałam się na pierwszą dłuższą przejażdżkę po okolicy i tak zawitałam w wreszcie do muzeum szkutnictwa i żeglugi śródlądowej, do którego od lat się wybierałam, ale wybrać się nie mogłam.

W sumie to jechałam na polder, ale przejeżdżając koło muzeum i zobaczywszy, że otwarte, postanowiłam wdepnąć. Akurat jeszcze ostatnie dni mogłam korzystać ze swojej rocznej  karty muzealnej to nic nie musiałam płacić. Muzeum to małe, ale bez wątpienia warte zobaczenia. Zwłaszcza, jak mieszka się nieopodal...

Dobrze jest też od czasu do czasu trochę wiedzy zaczerpnąc na różne ciekawe tematy, z którymi na codzień nie ma człowiek do czynienia.

Tym razem dowiedziałam się, że okolica, w której owo muzeum się znajduje, już w średniowieczu była popularnym miejcem cumowania statków. Mowa tu o rzece Skaldzie i wiosce Baasrode w gminie Dendermonde we Flandrii Wschodniej. 

https://commons.wikimedia.org

Rzeka Skalda wypływa z Francji i dalej płynie przez Belgię wpadając do Morza Północnego już w Holandii. Kiedyś była centrum handlu sukienniczego i w średnioiwieczu kursowało nią mnóstwo statków na trasie Gandawa - Antwerpia. Baasrode znajduje się gdzieś po środku. Okoliczni mieszkańcy od wieków trudnili się tutaj wyrobem takich czy innych obiektów pływających. Łodzie, tratwy, barki, kutry... Wszystko to potrzebne było, by przeprawić się na drugą stronę rzeki, by łowić ryby, przewozić różne dobra oraz ludzi z miejca na miejsce. Był to przez lata najskuteczniejszy i najszybszy środek transportu. 

wikipedia 


Źródła podają, że w XVIII wieku w Baasrode było 9 znanych działek, na których konstruowano łodzie. Z czasem szkutnictwo skupiło się jednak w dwóch większych stoczniach: rodziny Van Damme i rodziny Van Praet, a potem w 1955r. Van Damme sprzedał swoją stocznię sąsiadowi Gabrielowi Van Praet i to na terenie tej ostatniej stoczni znajduje się owo muzeum. Wraz z rozwojem transportu drogowego transport wodny schodził na drugi plan, aż w końcu przestał się opłacać i w ogóle mieć sens.

Ostatni statek zwodowano tutaj w 1972 roku, a w 1986 roku pewnego dnia pracownicy opuścili stocznię i niegdy więcej nie wrócili.







Lauranda

Barka Lauranda został zbudowana w Baasroode w 1928 roku. Właścicielem i kapitanem był niejaki Jan Verheyen, który pływał nią wraz z żoną Francine Tange. Ponieważ barka musiała być holowana, czyli była wolniejsza niż modele napedzane motorem, używano jej głównie do przewozu rzeczy na krótkie odległości. Małżeństwo przeszło na emeryturę w 1968 roku.



Lauranda w doku

widok ze stoczni na Skaldę

ALYV

ALYV to 38-metrowa barka motorowa zbudowana w 1938 roku w stoczni Van Praet. Pelne wymiary to 38,6 metrów długości, 5,05 metra szerokości i 2,3 metra wysokości. Waży 80 ton, a mogła przewozić  do 370 ton towaru. Nazwa jest skrótem imion córek pierwszych właścicieli: Albertine i Yvonne.

Lauranda raz jeszcze

toalety stoczniowców ^^


Różne rekwizyty ze statków i stoczni:
żelazko

zabytkowe żelazko

ciekawa klamka



Królewski salon Van Damme. 

Ten salonik kazał Petrud Van Damme wyrychtować na okazję wodowania trzymasztowego statku Leopold I, które miało miejsce 19 kwietnia 1852 roku.
Zdarzenie to miało bowiem ogromne znaczenie dla stoczni Van Damme, ale także dla Baasrode i całej Belgii. Petrus Van Damme zlecił weneckim malarzom pomalowanie sufitu i drzwi. Efekt do dziś jest zachwycający.
Statek Leopold I był największym i najpiękniejszym statkiem, jaki zbudowano w Baasrode. Był to dębowy żaglowiec z pełnym ożaglowaniem o wyporności 656 ton. Został zbudowany na zamówienie największego belgijskiego armatora Pierre-Jacques Spilliaerdt-Caymax. Spilliaerdt-Caymax postanowił ochrzcić swój statek na cześć króla, którego wielkim fanem był i dobrym znajomym. Król bowiem często korzystał z jego rozległej wiedzy marynistycznej i z wielką przyjemnością zgodził się na użycie jego imienia dla tak zacnego statku. Budowa statku trwała dwa i pół roku, a z okazji wodowania odbyła się wielka impreza we wsi, na którą zaproszono też króla (stąd te weneckie malowidła i temu podobne atrakcje). 
Król sam nie mógł przybyć, ale wysłał swoich dwóch synów Leopolda i Filipa. Książęta przyjechali - jak podają zapiski historyczne -  pociągiem do Dendermonde o 14-tej, gdzie powitano ich salwami armatnimi i dzwonami, a cała droga z Dendermonde do Baasrode była bogato udekorowana kwiatami i jodłowimi gałęziami i zebrało się przy niej mnóstwo gawiedzi, bo każdy chciał zobaczyć na własne oczy tak znamienitych gości.
Na miejscu zebrały się wszystkie co ważniejsze szychy, odbyło się mnóstwo przemówień, a książęta obejrzeli statek wkoło. W końcu proboszcz go ochrzcił i statek został opuszczony na wodę Skaldy. 
W dniu wodowania statek Leopold I był czwartym co do wielkości statkiem belgiskiej floty handlowej. Jego kapitanem został Charles Gerbendin.
Pierwszy rejs "Leopolda I" odbył się 25 czerwca 1852 roku do Nowego Jorku, Hawany i Matanzas. Do Antwerpii powrócił w sylwestra tego samego roku. Przewoził emigrantów do Ameryki a do Belgii przywoził m.in. cukier, tytoń, ryż, cygara, bawełnę, świece... W 1860 roku został sprzedany Brytyjczykom z powodu poważnych kłopotów finansowych właściciela. Ostatecznie spoczął prawdopodobnie gdzieś na dnie oceanu... 


Królewski Salon

Królewski salon



królewski salon

królewski salon

królewski salon i model statku






W muzeum znajduje się sporo modeli łodzi, statków, barek... które wykonywało się przed budową prawdziwych wielkich łodzi. Każdy wykonany jest z najdrobniejszymi detalami, także ruchomymi, zdejmowanymi, bo dzięki modelom można było poprawić ewentualne błędy konstrukcyjne i przetestować, czy wszystko gra.















2 komentarze:

  1. Świetna ciekawostka, lubię takie, zwłaszcza dawne akcenty.
    Podobne muzeum rybactwa obejrzeliśmy w Biskupinie, ale takie bardziej współczesne.

    OdpowiedzUsuń
  2. I tylko statków żal... Niesamowite modele i ten salon królewski. Hołubię muzea...

    OdpowiedzUsuń

✍️ Skomentuj, jeśli masz ochotę, ale pamiętaj, że ten blog to moje miejsce w sieci, mój pamiętnik o moim życiu i zbiór prywatnych reflekcji na tematy różne i że ja tu ustalam zasady. Jeśli nie podoba ci się to, co tu widzisz, idź lepiej dalej...