11 sierpnia 2020

O tym jak zaczęłam samodzielnie myśleć i co z tego wynikło. Stop Bzdurom

Jakiś - spory już - czas temu ludzie oświadczyli, że się zmieniłam odkąd wyjechałam z Polski. Mówili to zarówno dalsi jak i bliżsi znajomi. Nie było to bynajmniej zwyczajne stwierdzenie faktu, czy tym bardziej komplement. Ludziom nie podoba się, gdy ktoś nagle przestaje się zachowywać tak samo jak oni. Gdy zachowujesz się inaczej niż reszta i jesteś inni niż reszta, znaczy jesteś bez wątpienia zły, głupi, popieprzony lub chory psychicznie.

Ja wiem, że się zmieniłam. Mam pełną tego świadomość i bynajmniej się tego nie wstydzę, o czym zresztą pisałam tu już kilkukrotnie. Ba, ja jestem dumna, że się zmieniłam, bo uważam, że to są bardzo pozytywne zmiany, że dziś jestem kimś o wiele lepszym niż byłam 5, 10 czy 15 lat temu.

Bez wątpienia nie jestem tą Magdą, która przyjechała tu 7 lat temu. W Belgii dokonałam bowiem kilku całkim sporych odkryć, zrozumiałam wiele rzeczy, po czym zaczęłam się uczyć żyć od nowa i po nowemu myśleć... 

Zrozumiałam przede wszystkim w jakim zacofaniu żyłam w Polsce i o ilu sprawach nie miałam bladego pojęcia albo to pojęcie miałam niewłaściwe,  błędne. Zrozumiałam między innymi, jak wiele złego uczyniła mnie i moim najbliższym katolicka ideologia... To jednak osobny temat.

Dziś wiem, jak daleko jest Polska za resztą Europy pod wieloma względami i jak bardzo ludzie boją się tam zmian, nowoczesności i postępu, no i wiem też dlaczego tak jest... 

Wiem też, że gdybym tam mieszkała do dziś, to bym się nie zmieniła (na pewno nie aż tak). Nadal bowiem żyłabym w niewiedzy i uznawała za dobre i normalne rzeczy, które dobre i normalne nie są, bo zwyczajnie nie miałabym możliwości porównania tamtych polskich realiów z innymi realiami, nie mogłabym spojrzeć na świat z innej niż polska (polsko-wiejska) perspektywy, czyli nadal całe gie wiedziała bym o życiu, ale za to bez wątpienia była bym przekonana, że jednak wiem wystarczająco. 

Wiele rzeczy, które tam w Polsce wydawały mi się nie do pomyślenia i nie do przyjęcia, dziś są dla mnie normalne, zwyczajne i oczywiste. No i odwrotnie. Niektórych rzeczy tam za normalne uznawanych, człowiek wręcz powinien się wstydzić...

Cieszę się niezmiernie, że dostałam taką ogromną szansę od życia, że dane mi było odkryć inny, lepszy, piękniejszy świat. Nie mogę tylko pogodzić się z tym, że tyle lat żyłam w takiej niewiedzy i złudzie słuchając tego, co mi mówili wszyscy, którzy byli wokół mnie i wierząc im na słowo bez (możliwości) sprawdznia, jak jest w rzeczywistości. A niestety mieszkając w polskiej wioseczce na totalnym zadupiu żyje się obok życia, obok świata, choć wtenczas ta wioseczka wydaje się całym światem a panujące w niej zasady, wierzenia, prawa, mądrości wydają się jedynymi słusznymi w galaktyce. Wszystko inne wydaje się złe, niewłaściwe, niepożądane i głupie, tylko dlatego że inne i obce.

Wiem też, że wielu ludzi nawet jak wydostanie się z tego małego zamkniętego świata, nie potrafi dostrzec ani zaakceptować reszty świata takim jaki jest na prawdę. Niektórzy nie chcą widzieć, mają klapki na oczach, inni się boją zmian, jeszcze inni mają za mało chęci, wrażliwości czy inteligencji, a może i czasu, by zrozumieć na co patrzą i by to jakoś wykorzystać i coś z tymi faktami zrobić choćby dla samego siebie.

Odwagę trzeba mieć na pewno albo mieć, jak to mówią, wyjebane, bo - jak wspomniałam na początku - gdy człowiek nagle zacznie się inaczej zachowywać i inaczej myśleć, jest natychmiast skreślony w dawnym środowisku. Można oczywiście próbować przekonywać znajomych i rodzinę do swoich racji, ale w moim przypadku spowodowało to, że teraz "jestem tam spalona". 

Trudno. Ich strata. Choć to przykre, że spora część z rodziny i dawnych znajomych już nigdy mnie nie zrozumie, nigdy nie zaakceptuje nowej mnie i moich - dla nich totalnie porąbancy i chorych - poglądów, bo ja jestem kilka kroków do przodu a oni ciągle w tym samym miejcu, a odległość pomiędzy nami rośnie z każdym dniem. Ciężko się  czasem pogodzić z tym, że ludzie, którzy byli kiedyś dla mnie ważni, którzy wydają się fajni, dobrzy i w ogóle,  nie chcą zobaczyć tego, co im się pokazuje, że wolą żyć z klapkami na oczach i zatyczkami w uszach, że wierzą w jakieś bajki a ignorują fakty, ignorują postęp i wiedzę. Że nie chcą się zmienić i póść z postepem. No ale są też na szczęście wśród nich tacy, którzy widzą, słyszą i rozumieją, którzy potrafią samodzielnie myśleć i którzy nawet nie musieli opuszczać ojczyzny, czy swojej wioski, a często nawet własnego domu (bo wiedzą, do czego jest  Internet) by zrozumieć, że poza tą skądinąd sympatyczną  pipidówą istnieje ogromny, interesujący,  fantastyczny świat pełen fascynujących ludzi, zjawisk, kultur, wierzeń i pomysłów na życie. 

Teraz obserwuję po trochu tę całą drakę z lgbt w Polsce i szlag mnie trafia, że ludzie mogą by ć aż tacy głupi, wredni i zacofani. No ale cóż, ja byłam taka sama kilka lat temu. Zacofana i głupia. Niby mi się wydawało, że jestem tolerancyjna i w ogóle. No i faktycznie WYDAWAŁO MI SIĘ. Tymczasem uważałam tak samo jak dziś wielu tzw "tolerancyjnych" ludzi w Polsce (i nie tylko), niech se ten gej, lesbijka, Żyd, Jehowy, Czarny itd żyje po swojemu, ale żebym nie musiała ich oglądać, żeby nie obnosili się ze swą "innością", nie manifestowali tego, że są inni niż ja.

A FIGA! To o wiele za mało, by nazwać siebie osobą tolerancyjną i dobrym człowiekiem.

Dopiero, gdy przestajesz dostrzegać te "inności" i to z nimi się "obnoszenie", a zaczynasz dostrzegać swoją inność i obnoszenie się z nią, możesz powiedzieć, że dorosłeś do bycia tolerancyjnym. 

Trzeba zacząć zauważać ludzi dobrych i złych a nie czarnych, białych i tęczowych, czyli  po prostu zwycajnie kurwa LUDZI. Ludzi, którzy chcą kochać i być kochanymi. Ludzi, którzy wszyscy jak jeden mają prawo się bawić, mają prawo czasem zaszaleć a nawet odwalić coś głupiego. Ludzi, którzy mogą do ręki wziąć pędzel by malować, łopatę by pracować albo broń by zabijać. Kolor skóry i orientacja seksualna nie ma z tym nic wspólnego, co wybiorą, ale już traktowanie drugiego człowieka ma duże znaczenie. Bo to 

TWOJA pogarda

TWÓJ brak szacunku

TWOJA nienawiść

TWOJA nietolerancja

TWÓJ brak zrozumienia i akceptacji

może spowoować, że w końcu komuś puszczą nerwy, że się wkurwi i zacznie siać zniszczenie a może nawet da ci po ryju. Ale wtedy nie miej do niego pretensji a tylko do siebie i tych którzy razem z Tobą ciskali w tego kogoś powyższymi kamieniami. 

Bo każdy chce żyć godnie. 

Każdy chce żyć po swojemu i samemu o sobie decydować.

Każdy che być wolny i mieć takie sama prawa jak reszta.

Każdy chce być sobą na tyle, na ile się da.

Każdy ma prawo tego żądać. 

Nie tylko TY.

Mnie potrzeba było kilku lat pomieszkania w Belgii, w tym kraju, w którym obok siebie mieszkają ludzie z całego świata, z różnych krajów, kultur, wyznań, poglądów, różnych orientacji seksualnych, by zrozumieć, że to jest fantastyczne. To jest coś pięknego i niesamowitego spotykać tych wszystkich ludzi na ulicy i różnych imprezach, patrzeć jak ze sobą rozmawiają, jak razem się śmieją, razem smucą, razem cieszą. Zobaczyć, że nie trzeba nikogo nienawidzić, nikomu udowadniac swojej wyższości, można być tym kim sie chce. I zrozumienia, że można do tej różnorodnej grupy należeć, gdy tylko się chce. Wystarczy zaakcpetować ich istnienie. Ich wszystkich oraz każdego z osobna takimi jacy są i jacy chcą być. Nie pouczać ich, nie porównywać z sobą ani z innymi, nie próbować ich zmieniać. Po prostu być.

Na początku to wszystko jest dosyć dziwne, zaskakujące, a nawet szokujące. Człowiek patrzy na to jak na jakiś film i nie może się nawierzyć, że tak można, że nikt temu się nie dziwi, nie pokazuje palcem, nie wykrzykuje pogardliwych słów... Potem się przyzwyczaja i zaczyna się dziwić jak inni się dziwią.

No dobra dobra, bo znowu ktoś nie zrozumie.... Belgia to nie jest raj na Ziemi. Jako się rzekło, są ludzie dobrzy i źli i tego kraju też to dotyczy jak najbardziej. Tak samo jak na całym świecie mamy w Belgii przestępców, morderców, pijaków, gwałcicieli, pedofili i całą masę innej patologii.  Zdarzają się ataki i ogólnie konflikty na tle rasowym, religijnym itd Jednak nie ma porównania z Polską jeśli idzie o tolerancję i akceptrację różnic pomiędzy ludźmi. 

Tutaj społeczeństwo nie ma ogólnie problemu z LGBT ani z flagami tęczowymi. Na każdym urzędzie, bibliotece a nawet i kościele wiszą flagi LGBT z różnych okazji i nawet nikt tego nie zauważa. Na ulicach spotyka się facetów trzymajacych się za ręce czy całujące się dziewczyny i nikt na to nie zwraca uwagi. W szkołach średnich - jak donoszą Młode - ludzie wiedzą, kto z kim chodzi, która dziewczyn ma chłopaka a która dziewczynę. Nikgo nie dziwi też widok dwóch chłopaków migdalących się do siebie na szkolnym podwórku. Dodam, że Młode chodzą do szkół katolickich, w których wiszą krzyże na ścianach a czasem się chodzi na mszę do kościółka. Czasem tam jednak też wiszą tęcze lgbt z takiej czy innej okazji. Żaden tam szał. Żaden też szał, gdy tu jakiś facet przedstawia nam swojego męża albo kobieta żonę. Bez cienia wstydu czy zażenowania Belgowie opowiadają o gejach i lesbijkach w rodzinie, bo to jest tutaj czymś normalnym, zwyczajnym, pospolitym. Dla tubylców było by dziwne, że ktoś się temu dziwi.


Belgijskie prawo zakazuje dyskryminacji ze względu na orientację seksulaną w różnych dziedzinach życia, w tym w pracy. Nie ma też problemu z przyjęciem do wojska. Są na to przewidziane różne paragrafy w kodeksie karnym. W Belgii można zawrzeć małżeństwo z osobą tej samej płci i adoptować dziecko. Dla mnie bomba, bo nawet jak moje córki wybiorą kobietę za partnerkę to ciągle mogę zostać babcią :-)

Można? Można i tak się robi, tak się żyje w normalnych cywilizowanych krajach. 

Dlaczego zatem nie można w Polsce? Dlaczego tam człowiek tak nienawidzi drugiego człowieka i tak drugim człowiekiem gardzi? Dlaczego w imię jakiejś chorej ideologii człowiek człowiekowi niszczy życie? Nie mogło by być tam jak w normalnych krajach?

W głowie mi sie nie mieści, że tam politycy i inni ludzie ze świeczników jawnie nawołują do nienawiści i dyskryminacji i  że co najmniej połowa Polaków im w tym kibicuje. Szok i niedowierzanie. W jakiej epoce jest ten kraj w tym momencie? Bo na pewno nie w XXI wieku. Mam nadzieję, że w końcu się ta hołota doigra, ale niestety jak Polska dostnie po dupie od UE czy innych organizacji międzynarodowych to zwnowu będzie płacz i zgrzytanie zębów i szukanie winnych, a wini będą oczywiście wtedy geje, Żydzi, Ukraińcy albo pielęgniarki czy rolnicy, bo na pewno nie żaden poseł, prezydent, burmistrz, czy biskup, który próbują trzymac ten kraj za wszelką cenę w średniowieczu i trzymac ludzi za mordy, byle tylko se dupy napchać czyimś kosztem. Amen.

Powiem po raz nie wiem który: 

JAK DOBRZE, ŻE JUŻ TAM NIE MIESZKAM! 

Trzymam kciuki i kibicuję wszystkim ludziom z LGBT oraz sympatykom, kibiciuję kobietom walczącym o prawa do decydowania o swoim ciele i wszystkim innym, którzy mają dość średniowiecznej ideologii i  starożytnych praw, którzy się buntują i którzy walczą z patologią i zacofaniem, którzy walczą o swoje prawa i swoją i innych lepszą przyszłość. 

Piszę to wszystko jednak jako zwykły obserwator życia, co mi wolno.  Polska już nie jest moim krajem i specjalnie się mieszać do tamtejszych spraw nie zamierzam, a fajnie by było, żeby i w tym dziwnym zakątku Europy ludzie mogli żyć normalnie, być sobą i kochać kogo chcą.