1 lipca 2016

Mija pierwszy dzień wakacji a końca pory deszczowej nie widać.

Dziś pierwszy dzień wakacji w Belgii. Dziwne to było wstać rano i nie budzić nikogo, nie szukać pudełek na kanapki, ciastka, owoce, bidonów na wodę, nie robić kanapek, nie myśleć, co które miało zabrać do szkoły i nie przypominać że basen, że w-f, że jeszcze kamizelka, kask, teczka na listy, a jeszcze testy nie podpisane i agenda nie sprawdzona, a ten jeszcze w piżamie, a tamta nie uczesana, a zęby nie umyte, a jeszcze portki przeciwdeszczowe i kurtka bo zaczęło padać i ty też, i ty też...

A dziś LUUUUZIIIIK! Nie wiem jak się do tego przyzwyczaję...? Cisza i spokój nanana nic się nie dzieje nanana.

Trochę mój łeb oddychnie przez 2 miesiące - tak myślę.



To był tydzień pełen miłych wrażeń. I deszczu. Zwłaszcza deszczu. Dużej ilości deszczu.

Deszcz. W sobotę pisałam, że Młoda poszła na kamp-urodziny do klasowej koleżanki, czyli imprezę pod namiotami. Padało. Lało jak z cebra. Mama solenizantki już wieczorem wysłała zdjęcia z imprezy - szesnaścioro nastolatków w śpiworach w salonie ogląda telewizję. Obrazek jak z obozu dla uchodźców haha. Młoda relacjonując na drugi dzień mówiła, że w ogrodzie było wody po kostki. Jednak było super. Śmiech, wygłupy, pizza - w końcu była cała klasa. Urodziny udane.
tak padało w sobotę

Namiot udało się rozbić przynajmniej pod szkołą w środę. Choć według Młodej nie było za dużo czasu na spanie, bo imprezowali. Pani zastępująca jakiś czas wychowawczynię przyniosła jakieś dobre żarełko na pożegnanie, jeden kolega zaś obchodził urodziny, więc też coś przyniósł dobrego. Do tego każdy dorzucił jakieś chipsy, słodycze, napoje i była zabawa. Oczywiście padało. Rano wychowawczyni pojechała do piekarni i przywiozła skrzynkę bułek i drożdżówek na śniadanie, do tego mleczko i soki. Było fajnie.

Młoda odbiera świadectwo
Gdy wczoraj wróciłam z pracy Młoda leżała na kanapie pod kocem a Najstarsza bawiła się z Najmłodszym na górze. Myślałam, że się pochorowała, a to zwykły niezwykły smutek był. Mówiła, że wszyscy prawie płakali, gdy przyszło się rozstać. To była bardzo fajna, przyjazna i wesoła klasa. 

Po południu pojechałam z Młodą na wywiadówkę do Najstarszej no i zawieść świadectwo, raport i zgodę na spłacanie laptopa (każdy uczeń dostanie we wrześniu laptopa, który rodzice będą spłacać przez 3 lata po 60 euro/trymestr). Młoda chciała poczuć jak to się jedzie do tej szkoły na rowerze. Przekonała się nawet jak się jedzie w ulewę, gdy powieki nie zdążają wody z oczu zgarniać a ubranie z majtkami włącznie przemaka w ciągu 5 minut, a jedzie się około pół godziny, przy czym po jakichś 15 minutach zaczyna być zimno brrr. Młoda zapoznała się z wychowawczynią Najstarszej, która kazała nam rozmawiać w domu po niderlandzku przez wakacje :-) 

Wychowawczyni powiedziała, że Najstarsza robi postępy. Wyniki z niektórych przedmiotów (głównie niderlandzki i francuski) pozostawiają sobie jeszcze wiele do życzenia. Ważne jest jednak, że nasza pociecha zaczęła brać aktywny udział w lekcjach - zadaje pytania, odpowiada. To jest dużo, bardzo dużo. W raporcie jej napisali, żeby się spróbowała uczyć także z tych przedmiotów, których nie lubi, a nie tylko tych fajnych jak matma czy technika :-) Jeszcze musi się też otworzyć na rówieśników. Spokojnie. Nie od razu Rzym zbudowano. Spokojnie. Powoli. Ważne że dostała promocję do drugiej klasy. Drugi rok to pielęgnacja-żywność-moda. Myślę, że w tej klasie też będzie mieć okazję odkrywać swoje talenty i odbudowywać poczucie własnej wartości i wiarę w siebie, których to rzeczy chyba ciągle jej trochę brakuje. Na wakacje dostała też zadania z niderlandzkiego, które musimy oddać do szkoły pod koniec wakacji. Mamy też czytać książki - dostała tabelkę, gdzie ma wpisywać tytuł, czas czytania w poszczególne dni i strony.. Jutro mamy zamiar wybrać się do biblioteki, bo jak nie zaczniemy od razu, to będzie potem trudno. Już znam siebie :-)

Ostatecznie muszę rzec, iż jestem zadowolona i dumna z każdego z mojej Wspaniałej Trójcy. Każde jest inne, każde musi się borykać z innymi problemami, zadaniami, każde ma swoje lepsze i gorsze momenty. Tego roku jednak wszystkie dużo osiągnęły. Postępy w języku przede wszystkim - cała trójka, jedno więcej, jedno mniej, każde w miarę swoich możliwości. Każde pochwaliło się swoimi talentami, które zostały zauważone i odpowiednio docenione i nagrodzone. 

Uważam, że w pełni zasłużyli na wakacje. Liczę, że przez te dwa miesiące odpoczną, zrelaksują się, uspokoją, oczyszczą umysły i od września będą pracować tak samo dobrze albo i lepiej. 
Tego życzę im i wam wszystkim,
 i sobie również. 

W esołych, wariackich
   A bsolutnie niesamowitych
      K olorowych
         A ntydepresyjnych i antystresowych
           C iekawych, cukierkowych, 
             J ajcarskich
                I nteresujących I emocjonujących


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz