Zaczęłam wolonariat w schronisku dla ptaków i dzikich zwierząt.
W tym tygodniu byłam dwa razy: jechałam tam na 9-tą i zostawałam gdzieś do południa. Nie mam narzucone z góry żadnych ram czasowych, w których muszę przychodzić. Samemu się decyduje, kiedy się chce przyjść pomagać. Ludzie przychodzą i wychodzą o różnych godzinach i w różne dni. Po prostu, gdy mają czas. W czwartki tylko nie jest się mile widzianym, bo w ten dzień są stażyści i było by zbyt tłoczno.
![]() |
| sprzątałam dwa razy pokój tego cudnego stworzenia 🦉 |
Pierwszego dnia, gdy tylko weszłam na teren schroniska, miły młody człowiek zaprowadził mnie do kantorka, gdzie mogłam wybrać sobie fartuch i potem poszliśmy do działu dla "dzieci", gdzie od razu mogłam z ciepłej szafy wyjąć pierwsze pudełko z pisklakami, które nastepnie karmiłam robakami moczonymi w wodzie za pomocą długiej pincety. Uprzednio musiałam oczywiście założyć rękawiczki jednorazowe. Po zakończeniu karmienia zapisuje się godzinę i podany pokarm oraz jego ilosć, no i swoje imię. Potem bierze się czysty pojemnik i przekłada małych pacjentów do niego, następnie odkładając je do z powrotem do "szafy". Na koniec myje się brudny używany pojemnik w wielkim zlewie ciepłą wodą z płynem odkażającym, wyciera go do sucha ścierką, wykłada czystym ręcznikiem papierowym, i odstawia na stół, by był gotowy na kolejne maluchy. Takich pojemników mają tam wiele w róznych rozmiarach. Do niektórych wkłada się jeszcze miskę metalową lub glinianą wyłożoną papierem, by stworzyć przytulniejsze mniejsze gniazdko. Potem karmiłam jeszcze m.in. surową wołowiną małe sroczątko. Poza tym sprzątałam wybiegi małych kaczuszek, gęsiuszek i sówek, wymieniając przy tym wodę (kaczkowate), karmę itp. Wybiegi wyłożone są gazetami, które codziennie się zmienia, a cały wybieg/klatkę szoruje się dokładnie wodą z płynem odkażającym i wyciera do sucha.
Drugiego dnia mogłam posprzątać u młodego liska i nakarmić wiewiórki. Z tymi drugimi trzeba uważać, bo - jak mnie pouczyli starzy pracownicy - diabelstwo jest szybkie i w mnieniu oka mogą nawiać z klatki. Klatka ma jednak dwoje drzwi: duże i malutkie. Gdy nie trzeba sprzątać, a nie trzeba było, bo sprząta się raz na kilka dni, gdyż klatka wielka a wiewióreczki nie srają jakoś dużo ani nie jedzą paskudztwa jak drapieżniki, to miski wyciągnie się i włoży małymi drzwiczkami. Wiewiórki dostają wodę, karmę dla papug (ziarna i orzechy) oraz pokrojoną marchewkę.
![]() |
| danie dla wiewiórek |
Ogarnianie lisa wymaga jeszcze więcej uwagi z racji tego, że lisy mogą przenosić choroby no i że to drapieżne zwierzę. Najpierw trzeba przygotować szamę w czystej klatce. Dostaje on miskę z wodą, miskę z mlekiem (które uprzednio trzeba przygotować ze specjalnego proszku i wody) oraz kilka martwych kurcząt. Gdy nowy pokój gotowy, należy złpać lisa używając do tego specjalnych rękawic i przełożyć łobuza do nowego apartamentu. Potem już można spokojnie brać się za sprzątanie brudnej klatki z zachowaniem szczególnej ostrożności, zarówno podczas samego sprzątania jak i mycia, odkażania misek. Nie należy zapomnieć oczywiście o zdjęciu rękawiczek i umyciu pożądanym rąk i założeniu czystych rękawiczek zanim człowiek zabierze się za kolejne zwierzaki.
![]() |
| zajadamy |
Koło 10tej jest przerwa na kawę a w południe obiadowa i wtedy wszyscy schodzą się do kantyny, gdzie można zrobić sobie kawę, wziąć napój w butelce i spożyć albo zwyczajnie posiedzieć przy stole. Spodziewałam się, że będzie tam gwar, ale pierwszego dnia ludzie po prostu wyciągnęli swoje telefony i siedzieli przez kwadrans czy pół godziny skrolując sobie internety. Tylko ze dwie osoby ze stałego składu pracowniczego o czymś tam czasem zagada do siebie. Drugiego dnia już było o wiele głośniej i weselej. Pewnie dlatego, że więcej kobiet było haha.
Przed wyjściem na przerwę wszyscy wyrzucając rękawiczki i porządnie szorują ręce.
W pomieszczeniu w którym pomagałam, przebywają głównie maluchy różnych zwierząt w różnych klatkach. Niektóre są ogrzewana specjalnymi lampami, inne - jak te "szafy" po prostu całe są ogrzewane, inne nie są ogrzewane w ogóle. Są tam też inkubatory. Pomieszczenie połączone jest z magazynem żarcia dla różnych gatunków oraz kuchnią, gdzie przygotowuje się szamę. Z drugiej strony jest sekretariat, sklepik (można kupić różne gadżety jako cegiełkę) i gabinet weta. Dalej na zewnątrz są wybiegi dla większych i starszych zwierząt, strefa pomarańczowa, kantyna i ciepłe pomieszczenie dla dorosłych zwierząt potrzebujących specjalnej troski (tam nie byłam jeszcze).
Jakie zwierzęta przebywają w azylu? Takie, jakie można spotkać w lesie i na polu. Najczęściej są to kaczkowate, jeże, wiewiórki, sowy, zające i króliki, nietoperze, gołębie, myszy, boćki, łabędzie, sarny itp. Niestety w tym azylu znajdują się również żółwie, egzotyczne węże, czy ptaki (np papugi), które nie żyją u nas na wolności, ale czasem je można znaleźć, bo uciekły albo jakiś debil je wyrzucił. Czasem są też odbierane z domów podczas interwencji albo czyjejś śmierci, gdy nie ma kto się zająć zwierzęciem. Dla egzotów po ich wyleczeniu szuka się zwykle nowego domu (adopcja). Ale są tam np też dwie sowy śnieżne, których nie można trzymać legalnie w domu i które nie mogą też żyć w naszym klimacie, no więc po prostu siedzą w azylu, choć może kiedyś do jakiegoś ogrodu zoologicznego zostaną przekazane.
Niektóre zwierzęta oczywiście wymagają eutanazji, czy to z powodu zbyt dużych obrażeń, czy to chorób zakaźnych. Prowadzenie takiego azylu i praca w nim to nie jest prosta sprawa. Czasem na pewno trzeba podejmować bardzo trudne decyzje. Zwykle człowiek nawet nie zastanawia się nad takimi sprawami. Już po tych zaledwie dwóch dniach uświadamiam sobie, ile to jest pracy i ile odpowiedzialności spoczywa na prowadzących takie schroniska, ile rzeczy trzeba mieć na uwadze. No i ile trzeba mieć na to wszystko pieniędzy, a to schronisko jest organizają prywatną. Jakieś tam dofinansowanie otrzymują, ale większość kosztów muszą pokryć sami, więc nieźle się muszą nagłowić, nachodzić, nakombinować, by zdobyć potrzebną forsę, sponsorów, donacje etc.
Gdyby ktoś chciał chciał dorzucić coś od siebie, niech leci na stronę schroniska VOC Malderen gdzie można np virtuele geschenk, czyli wirtualny podarunek (donację) zrobić wpłacając wybraną kwotę na karmę czy na opiekę dla zwierzaków albo kupić jakąś pierdołkę.
O wolontariacie w Belgii ogólnie już kiedyś pisałam. Jak ktoś se chce przypomnieć, niech leci TUTAJ.
Poza tym życie toczy się dalej tym samym torem.
Byłyśmy też z Córką na wspominanym we wcześniejszych wpisach wieczorze informacyjnym dotyczącym pracy w szpitalu przy sprzątaniu i w kuchni.
Na temat kuchni tylko sobie prezentację na ekranie obejrzałyśmy i stwierdziyśmy, że to nie dla nas. Było jeszcze godzinne oprowadzanie, ale na pierwsze nie zdążyłyśmy, bo zagadałyśmy się z panią opowiadającą o sprzątaniu, a drugie było dla nas za późno. Nie zdąrzyłybyśmy potem do autobusu, a nie był to dzień, w którym chciałoby mi się naginać z trampka 5km ze stacji. Nie miałam sił.
Dowiedziałyśmy się wielu ciekawych rzeczy nt sprzątania szpitala. Przede wszystkim, że szpital zapewnia szkolenie we własnym zakresie, każdemu kto ubiega się o pracę i przejdzie rozmowę kwalifikacyjną, czyli że nie trzeba wcale szukać osobnego kursu, chcąc pracować w tym szpitalu. Doświadczenie nie jest w ogóle potrzebne - tak powiedziała pani odpowiadająca za sprzątaczy.
Sprzątnie szpitala ma 4 pododdziały.
1. Clusters. Pracując w tym dziale zajmuje się człowiek sprzataniem pomieszczeń ogólnych (administracja, pogotowie, gabinety w których przyjmowani są pacjenci na zwykłe wizyty, etc) oraz korytarzy szpitalnych. Osoby sprzątające posiadają jasny plan sprzątania na każdy dzień. Każdy dzień to inne oddziały.
2. Afdelingen. Czyli sprzątanie oddziałów dziennych, w których przebywają pacjenci. Sprzątasz sale, łazienki, pokoje pielęgniarek etc.
3. SOP. To sprzątanie sal opuszczanych przez pacjentów. Tutaj pracuje się ze spacjalną aplikacją, w której pokazują się sale wymagające sprzątania, przy czym są trzy stopnie pilności. U góry na czerwono pokazują się sale wymagające natychmiastowego pilnego posprzątania. Dalej pilne ale trochę mniej i na koniec mniej pilne. Każdy mniej pilny pokój jednak może zmienić się w super pilny, gdy np przyjmią pacjenta z pogotowia, który wymaga pokoju w konkretnym dziale a żaden nie będzie wolny poza tym nieposprzatanym.
4. Operatiekwartier. Czyli sprzątanie sal operacyjnych. To chyba najtrudniejszy i najbardziej wymagający dział. Higiena i rygorystyczne zasady pracy są tam bardzo ważne.
Z tego wszystkiego najbardziej interesowała nas opcja pierwsza, która wydaje się najbardziej realistyczna do wykonywania dla Najstarszej, bo są jasne wytyczne, struktura, powtarzalność no i jasny plan pracy rozpisany na poszczególne dni i godziny. Mam szczere wątpliwości, czy Córka na dziś dzień była by w stanie tej pracy sprostać, ale myślę że na przyszłość, jak jeszcze trochę bardziej się ośmieli, nauczy paru rzeczy może spokojnie o tym pomyśleć. Praca na wieczornej zmianie, na którą właśnie szukają ludzi, była by dla niej zapewne lepsza niż na dziennej, bo większy spokoj, mniej ludzi, cisza, ale z drugiej strony trochę problem z dojazdami. Rowerem na pewno by się dało, ale czy to nie zbyt męczące na dłuższą metę? Pociągi też są, ale ja mam szczere obawy co do codziennego maszerowania samotnej dziewczyny przez park i okolice dworca w tym miasteczku. Patrząc jak ta okolica wygląda i jaki element się tam szwenda to szczerze wątpię w bezpieczeństwo. Nie wiem też, czy na ten moment Corka dała by rady pracować codziennie po osiem godzin. Raczej było by to dal niej za wiele.
![]() |
| kwiatki z bajki |
Na początku tygodnia byłam na tym drugim dniu informacyjnym odnośnie pracy w służbie zdrowia, po którym doszłam do wniosku, że trzeba sobie z tym dać spokój. Tak jak sugerowaliście, to raczej nie jest praca dla mnie. To spotkanie w Mechelen unaoczniło mi jeszcze inne kwestie poza tymi, o których już było powiedziane wcześniej. Poznałam też kolejne, powiedzmy na to, CIEKAWOSTKI z życia, pracy i polityki, które być może nawet zadecydowały o ostatecznym powiedzeniu STOP temu pomysłowi i zamknięciu tej drogi.


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
✍️ Skomentuj, jeśli masz ochotę, ale pamiętaj, że ten blog to moje miejsce w sieci, mój pamiętnik o moim życiu i zbiór prywatnych reflekcji na tematy różne i że ja tu ustalam zasady. Jeśli nie podoba ci się to, co tu widzisz, idź lepiej dalej...