14 kwietnia 2021

Sprzątanie. Co lubię, a czego nienawidzę w tej pracy?

 Jedni mówią sprzątaczka, inni pomoc domowa. To drugie jakby lepiej brzmi, ale i tak na to samo wychodzi. 

Pracuję w tym zawodzie szósty rok, czy nawet już siódmy i ciągle jestem zadowolona. Ba, teraz jestem chyba bardziej zadowolona, niż na początku, bo dziś jestem dobra w tym co robię i raczej łatwo mi to przychodzi. O tym, co ogólnie myślę o tej robocie, napisałam już raz dosyć obszerny artykuł, który nota bene jest jednym z najczęściej wyświetlanych tekstów na tym blogu Jak to okropnie być sprzątaczką. Pojawił się on  też swego czasu w druku w polskiej gazetce "Antwerpia Po Polsku", czyli że temat cieszy się zainteresowaniem.

Dziś postanowiłam opowiedzieć, co najbardziej mi się w mojej pracy podoba, co lubię, a czego nie lubię, nie znoszę, nienawidzę. Oczywiście to jest moja mardzo subiektywna opinia, z lektury wypowiedzi sprzątaczek na fb i rozmów zwyczajnych z koleżankami po fachu wiem, że rzeczy, których ja nie znoszę, dla innych są fajne i odwrotnie.

Czego nie lubię w tej pracy?

1. Niektórych zachowań klientów. 

 Niektórzy klienci przyczepiają się do jakichś śmiesznych drobiazgów, jak kurz na haczyku i to jest lekko irytujące, ale o wiele bardziej niepokoją mnie ludzie, którzy nigdy nie mają żadnych uwag - ani pozytywnych, ani negatywnych, bo zwyczajnie nigdy nie wiem, czy są zadowoleni, czy nie. Ja lubię wiedzieć, co robię źle aby móc to ewentualnie poprawić, co czasem wcale nie jest trudne, a wynika tylko z tego, że mój pogląd na słowo "posprzątane" jest inny niż klienta.

 Nie lubię ludzi, którzy patrzą mi na ręce i komentują moje poczynania na każdym kroku, bo mnie to stresuje. Zza mało produktu dałaś, za dużo produktu dałaś (ja stosuję się zwykle do zaleceń producenta produktu, ale klient czasem wie lepiej), nie z tej strony miotły stoisz ;-)

2. Nie lubię sprzątać zaniedbanych domów, gdzie np klamki odpadają, pościel jest podarta. Co z tego, że posprzątam, umyję okna, zmienię pościel jak wszystko nadal wygląda jak ukradzione bezdomnym, tyle że czyste. To drażni moje poczucie estetyki.

3. Nie lubię też domów zagrandzonych, gdzie panuje totalny bałagan i chaos - wszędzie leżą zabawki, ubrania, sprzęty. Na zbieranie czy przestawianie tego wszystkiego marnuje kupę czasu, w którym mogłabym zająć się prawdziwym sprzątaniem i faktycznie cały ten dom posprzątać, a nie tylko w małej części. Z takich domów nigdy nie wychodzę usatysfakcjonowana, mimo że klient i tak jest zadowolony, bo jeszcze mnóstwo rzeczy widzę do zrobienia.

4. Nie znoszę domów, w których podczas sprzątania ganiają dzieci i zwierzęta albo dorośli łażą w te i wewte. Sprzątasz kuchnię a ci przychodza jeść, potrzebujesz nabrać wody, a ktoś się kąpie, zabierasz się za odkurzanie, a tu goście jacyś przychodzą na kawę. Nie cierpię pracować podczas wakacji i ferii oraz lockdownów, gdy wszyscy są w domu

5. Wkurza mnie zbieranie brudnych majtek i osmarkanych chusteczek z podłogi, bo dla mnie to totalny brak szacunku dla drugiego człowieka oraz wyraz zwyczajnego prostactwa.

6. Irytuje mnie brak należytych materiałów do sprzątania albo kupowanie przez klientów najtańszych gównianych produktów i materiałów. Wolę, jak ktoś ma dwie dobre ścierki i jeden produkt do wszystkiego, ale dobry, niż gdy ma 50 chujowych ścierek i 30 chujowych produktów np z jakiegoś tam actiona. Ludzie, którzy sami sobie kiedykolwiek dom sprzątali, potrafią znaleźć tanie, ale porządne produkty i takie zazwyczaj mają.

7. Nienawidzę większości produktów w spray'u, a w szczególności do prysznica. Każdy wie, że są diabelnie szkodliwe i ja po kilku latach już to wyraźnie czuję. Przy myciu prysznica niektórymi produktami, kicham, smarkam, oczy mi łzawią, mam problemy z oddychaniem (zajebiście jest być wwo). Na szczęście jest kilka dobrych marek no i zwykły kurde ocet, których mogę spokojnie używać.

8. Nienawidzę zapachu chloru (tutejszy javel, bleekwater) i cieszę się, że wreszcie został oficjalnie zakazany w naszej pracy!

9. Jest też lista zwyczajnych zajęć, które każda pomoc domowa wykonuje, a których ja nie lubię, nie znoszę albo nawet nienawidzę. Na pierwszym miejscu jest prasowanie. Sama wolę chodzić w zmiętych ubraniach, niźli stanąć do żelazka. U klientów nie godzę się w ogóle na prasowanie (infomuję zwykle już na pierwszej wizycie). Kolejne to roboty sezonowe jak mycie lodówki, piekarnika itp. Robię, bo muszę, ale bez antuzjazmu. Mycie kabiny prysznicowej. Sama czynność jest wporządku, tylko że często jestem do połowy mokra, bo zwykle trzeba wejść do środka, żeby wszędzie sięgnąć i potem spłukać, a buty i rękawy wtedy mam często pełne wody. Zdarza się też wihajster od prysznica pomylić i puścić wodę z góry prosto na głowę haha. Obrzydliwość.

10. Nie lubię sprzątać małych, ciasnych mieszkań, gdzie w pokojach nie idzie się wyrobić z odkuzraczem czy mopem, bo jest tak ciasno.

Co lubię

1. Lubię to, że sama ustalam, ile i w jakich godzinach chcę pracować. W każdy dzień zaczynam i kończę o innej godzinie, bo tak mi pasuje, że mogę dowolnie sobie dobierać nowych klientów i rezygnować ze starych, gdy tylko poczuje taką potrzebę.

2. Lubię to, że pracuję codziennie w innym miejscu, w różnych warunkach, u innych ludzi i że mam takie urozmaicenie.

3. Bardzo mi pasuje sprzątanie pustych domów, gdy mogę sobie całkowiecie dowolnie moją robotę planować. A że poszczególne  czynności wykonuję dziś rutynowo, mogę się oddawać rozmyślaniom na dowolne tematy.

4. Jednak praca u klientów, którzy są w domu też jest fajna, bo zawsze można kilka słów zamienić, czegoś nowego się o życiu dowiedzieć, posłuchac miejscowych plotek. 

5. W tej pracy fajne jest to, że mogę podglądać i testować różne rzeczy - różne odkurzacze, ścierki, produkty, ale też oglądam i testuję różne podłogi, szafki, krany, lodówki. Podglądam różne rozwiązania dla domu - widzę co jest dobre, a co się słabo sprawdza. Podglądam też, co ludzie jedzą, czym się myją, w czym piorą, co noszą, jak dekorują domy itd itp. Dla ludzi myślących i ciekawych wszystkiego, to jest fantastyczna sprawa.

6. Kocham to, że po zakończeniu pracy, zamykam drzwi i więcej ani jednej myśli tej robocie nie muszę poświęcać, tylko zajmować się swoim życiem. Oczywiście czasem tam opowiem jakąś hecę małżonkowi albo ponarzekam na coś, ale nic nie muszę - tak jak to np miało miejsce w mojej poprzedniej robocie - pracując w bibliotece cały czas o każdej porze dnia i nocy, w czasie weekendu, wakacji wciaż  rozmyślałam nad nowymi pomysłami dotyczącymi imprez itd,  wszędzie szukałam pomysłów, czytając dowolną książkę zawsze się zastanawiałam dla których czytelników się nadaje.

7. Moje ulubione czynności i zadania to: mycie okien i składanie prania. No po prostu uwielbiam te zajęcia. 

8. Lubię, że ta praca jest tak różnorodna, że u każdego klienta robię praktycznie co innego i w zupełnie inny sposób, że każdy ma inne życzenia i oczekiwania, że czynności mniej fajne mogę mieszać ciągle z czynnościami lubianymi.

9. Lubię być chwalona przez klientów, a dosyć często się to nawet zdarza, co oznacza, że jestem dobra w tym co robię, a to daje mi wiele satysfakcji.

10. Lubię oglądać efekty swojej pracy. Lubię kończyć sprzątanie widząc wyraźną różnicę pomiędzy mieszkaniem, do którego przyszłam rano i tym samym mieskaniem po 4 godzinach mojej pracy. 


2 komentarze:

  1. w stanach odkryliśmy metodę na prasowanie: suszarka do prania. pewnie, że koszulki czy portki nie są na gładko, ale też nie ma odciśniętych sznurków czy drutów z suszarki, i można większość rzeczy nosić bez prasowania, nie wyglądając przy tym jak skrzyżowanie leniwca z zaspanym osłem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też znam tę metodę, ale akurat nie mamy teraz suszarki. Inną jest porządne rozwieszanie prania na sznurze, żeby wszystko było prosto i głądko i składanie natychmiast po zdjęciu ze sznura, żeby się zdążyło zmiąć. Ja zasadniczo jednak mówię, że taki mam styl ;-)

      Usuń

Jeśli masz coś do powiedzenia, pisz śmiało. Jeśli jesteś spamerem, spadaj!