24 kwietnia 2022

Legendarny Koń Ros Beiaard z Dendermonde. Część 1. Legenda.

Zbliża się długo wyczekiwana (dwa razy przekładana z powodu korony) procesja Konia Ros Beiaarda w Dendermonde. Zatem pora poświęcić mu trochę uwagi. Mieszkam wszak niedaleko Dendermonde, a procesja odbędzie się pod koniec maja, czyli w okolicach moich urodzin. 

Podzielę sobie to na kilka wpisów. W dzisiejszym opowiem samą historię Ros Beiaarda, kolejny poświęcę samej procesji. Mam też w planach skoczyć któregoś dnia do Dendermonde, by przejść kilkukilometrową trasę odkrywając i fotografując miejsca związane z Ros Beiaardem (nawet już adekwatną apkę zainstalowałam i trasę pobrałam). W końcu - jak los pozwoli - pragnę wziąć udział w samej imprezie z procesją na pierwszym miejscu.

Legenda. Koń Ros Beiaard.

Koń Ros Beiaard (czy jak kto woli: Bayard) jest bohaterem bardzo bardzo bardzo starej historii znanej pod tytułem „Czterech synów Aymona” (nl. Vier Heemskinderen, fr. Les quatre fils Aymon, ang. The four Sons of Aymon)

Najstarsza zachowana wersja tej historii powstała jako wiersz, czy też pieśń i pochodzi z końca XII wieku. W formie prozy spisano ją gdzieś w XV czy XVI wieku we Francji. Z czasem pojawiały się różne wersje tej opowieści w różnych krajach. Do dziś są one znane w Belgii, Holandii, Francji i Niemczech, przy czym wiążą się z nimi różne miejsca, tradycje, monumenty czy uroczystości. Ja pierwszy raz spotkałam się z tym magicznym koniem w Dendermonde, gdzie ludzie zdają się mieć obsesję na jego punkcie, ale o tym innym razem. Teraz opowiem wam, co to w ogóle był za koń.

A było to tak…

Rycerz Aymon (w innych wersjach: Haymijn, Aymes, Heems), który był zaufanym wasalem Karola Wielkiego i ożenił się był z jego siostrą, spłodził czterech synów: Ritsaerta, Writsearta, Adelaerta i Reinouta. Ten ostatni był z nich najsilniejszy i najzuchwalszy. Tradycją było, że każdy z synów musiał otrzymać od ojca konia i tak też się i tu stało. Niestety Reinout był tak silny, że zaraz niechcący skręcił swojemu koniowi kark. Dostał od ojca drugiego konia, ale i ten długo nie pożył. W końcu Aymon zabrał  syna do twierdzy, gdzie w zamknięciu siedział nieposkromiony ogier Beiaard, którego wszyscy się bali. Powiadali, że to koń zaczarowany i niepokonany. Nikt nie odważył się go dosiąść i nikomu nie udało się go ujarzmić. Reinout podjął się tego zadania. Zaraz jednak został przez konia zrzucony. Nie poddał się jednak. W końcu po długiej i męczącej walce udało mu się ujarzmić tę dziką bestię. Odtąd Ros Beiaard był wierny i posłuszny Reinoutowi. 

Któregoś dnia porywczy Reinout grając w szachy z niejakim Ludwikiem, swoim kuzynem i synem Karola Wielkiego pokłócił się z nim i wpadłszy w szał zabił Ludwika. Karol postanowił oczywiście wziąć  odwet i czterej bracia musieli czym prędzej uciekać. Dosiedli wszyscy Konia Beiaarda, który poniósł ich bez problemu na swoim grzbiecie w Ardeny, gdzie ukryli się w borze, a potem bronili się długo przed wojskami Karola w niezdobytej twierdzy Montalbaen, którą według niektórych wersji tej historii, pomógł wznieść i potem bronić zaprzyjaźniony mag.

Tymczasem ich ojciec wpadł w ręce Karola. Karol był gotowy uwolnić Aymona i zawrzeć pokój. Pod warunkiem, że Reinout wyda mu swojego konia, który uznawany był już wtedy za niepokonanego. Koń miał zostać utopiony w rzece. Reinout nie chciał się na to zgodzić, ale w końcu przystał na to za namową matki. Ze złamanym sercem i wielkim bólem przyprowadził Beiaarda na brzeg rzeki, gdzie przywiązano mu wielki kamień młyński do szyi i wrzucono do wody.

Koń jednym wierzgnięciem kopyta rozwalił kamień i wypłynął na brzeg, tam gdzie stał jego pan. Wrzucono go ponownie z większym obciążeniem, a on ponownie wypłynął. Reinout nie miał już sił patrzeć na cierpienie swojego zwierzęcia i zwiesił z żalem głowę, wtedy koń Beiaard trzeci raz wypłynąwszy uznał, że jego pan już go nie chce i przestał walczyć dając się pochłonąć falom.

Inna wersja tej legendy mówi, że Ros Beiaard uciekł w Ardeny i tam ukrywa się w lasach do dziś dnia, a czasem nawet można usłyszeć jego rżenie.

Według legendy powtarzanej w Dendermonde Aymon był panem właśnie tej okolicy, a Ros Beiaard został utopiony w Skaldzie. Francuzi i Holendrzy uważają oczywiście inaczej…

Tak czy owak, moim zdaniem, opowieść jest bardzo ciekawa i pozwoli lepiej zrozumieć o co chodzi w procesji maszerującej po mieście czy skąd na ulicach te wszystkie końskie malowidła, rzeźby czy inne obrazki.

foto: https://www.rosbeiaard.be/






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisz śmiało. Podpisz się jednak, gdy komentujesz z anonima